Witam was w nowym roku!
Jednym z moich postanowieć noworocznych była reaktywacja bloga, więc o to i przybywam :) Aby wkręcić się w pisanie postanowiłam, że pierwszym postem będzie haul. Lekki, nie zbyt długi na rozgrzewkę. Także zaczynamy!
1.) VICHY NORMADERM&PERFECTA
Jeżeli chodzi o produkty pielęgnacyjne mam tylko trzy, a w zasadzie dwa. Pierwszym jest żel do mycia twarzy Vichy Normaderm dla skóry wrażliwej, który dostałam od siostry. Jeszcze go nie używałam, ale słyszałam dużo dobrych opinii więc miejmy nadzieję że się sprawdzi.
Następne są dwie maseczki z Perfecty, pierwsza to Domowa Mikrodermabrazja - saszetka składa się z dwóch części w górnej znajduje się peeling, a w dolnej maseczka. Jestem bardzo ciekawa tego produkty i dam wam znać jak zadziałał. Drugą maseczką jest maseczka oczyszczająca z glinką.
2.) BATISTE DRY SHAMPOO
Klasyk. Suchy szampon bez którego ciężko wyobrazić sobie życie, zwłaszcza gdy kochacie spać.. czasem za długo :)
Miałam różne wersje tego szamponu, jednak ta XXL Volume już od pierwszego użycia jest moją ulubioną.
3.) THE BODY SHOP - FROSTED PLUM SUGER SCRUB
Podczas po świątecznych wyprzedaży dorwałam peeling z The Body Shop i zapachu śliwki. Uwielbiam peelingi z tej firmy, zwłaszcza te cukrowo - solne, mocno złuszczające także i ten już lubię. No i ten zapach... bardzo świeży i delikatny, mimo że jest to kolekcja świąteczna. Teraz można dorwać go za 45 zł, co nie jest i tak małą kwotą. Z doświadczenia wiem że będzie wydajny i starczy na długi czas także jak dla mnie warto.
4.) SMASHBOX X2
Podczas wyprzedaży w Sephorze skusiłam się na dwa produkty. Pierwszym jest Smashbox PhotoFinish Dark Spot Correcting , czyli nic jednego baza ze słynnej serii photofinish, ta wyrównuje koloryt i dodatkowo ma pomóc maskować wągry i drobne zmarszczki. Użyłam kilka razy, coś co na pewno zauważyłam to to, że przedłuża trwałość makijażu i dzięki niej podkład lepiej wygląda. Na głębszą ocenę potrzebuję kilku tygodni, aby przetestować ją pod każdym kątem.
Drugim produktem ze Smashbox jest eyeliner Jet Set Eyeliner w odcieniu Deep Black, i jest to lekkie rozczarowanie. On jest po prostu suchy! Po otwarciu nowego opakowania, zabezpieczonego, musiałam dodać duraline z Inglota, aby móc namalować ładną kreskę. Jest trwały i odporny na zmywanie, jednak jak za tą cenę, abym po otwarciu musiała go rozcieńczać?!
4.) MAC COSMETICS FAERIE WHISPERS
Marka MAC wprowadziła nową limitowankę o nawie Faerie Whispers utrzymaną w delikatnej, pastelowej kolorystyce, mocno połyskującej. I ja, która ma słabość do tej firmy polazłam tylko obejrzeć a wyszłam z kilkoma produktami przez co mój portfel zapałał do mnie nienawiścią. Powyżej znajdują się cienie Foiled Eyeshadows w odcieniu Joy Toy i Fairy Land. Mają ciekawą mokro-suchą konsystencje i przepięknie się mienią. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt że się sypią, i nie mam na myśli tu sypania się podczas nakładania. Drobinki które są zanurzone w tych cieniach w ciągu dnia migrują po twarzy i to całej :( Jestem w trakcie szukania sposobu jak je nałożyć aby nie wyglądać za godzinę jak bombka.
W kolekcji są też róże, ja skusiłam się na jasny, pastelowy róż w odcieniu Spellbinder o wykończeniu Satin, a także pędzelek do blendowania cienie o numerze 221. Drobny idealny do małych oczy lub precyzyjnych prac. Miałam też ochotę na rozświetlacz z tej limitowanki, alby był wyprzedany :( Dlatego wzięłam Mineralize Skinfinish Soft&Gentle, bo i tak długo się nad nim zastanawiałam :D
To tyle, jeżeli chodzi o haul, trochę tych produktów kupiłam, i mam nadzieję że będą mi się dobrze sprawdzać. Postaram się za jakiś czas napisać recenzje produktów ze Smashbox'a i Mac'a. Są to drogie marki więc myślę że warto byłoby poinformować was czy są warte swoich zawrotnych cen. W powyższych opisach przedstawiłam wam moje pierwsze wrażenia, zobaczymy co będzie dalej :)
Teraz się żegnam.
Do następnego.
Jednym z moich postanowieć noworocznych była reaktywacja bloga, więc o to i przybywam :) Aby wkręcić się w pisanie postanowiłam, że pierwszym postem będzie haul. Lekki, nie zbyt długi na rozgrzewkę. Także zaczynamy!
1.) VICHY NORMADERM&PERFECTA
Jeżeli chodzi o produkty pielęgnacyjne mam tylko trzy, a w zasadzie dwa. Pierwszym jest żel do mycia twarzy Vichy Normaderm dla skóry wrażliwej, który dostałam od siostry. Jeszcze go nie używałam, ale słyszałam dużo dobrych opinii więc miejmy nadzieję że się sprawdzi.
Następne są dwie maseczki z Perfecty, pierwsza to Domowa Mikrodermabrazja - saszetka składa się z dwóch części w górnej znajduje się peeling, a w dolnej maseczka. Jestem bardzo ciekawa tego produkty i dam wam znać jak zadziałał. Drugą maseczką jest maseczka oczyszczająca z glinką.
2.) BATISTE DRY SHAMPOO
Klasyk. Suchy szampon bez którego ciężko wyobrazić sobie życie, zwłaszcza gdy kochacie spać.. czasem za długo :)
Miałam różne wersje tego szamponu, jednak ta XXL Volume już od pierwszego użycia jest moją ulubioną.
3.) THE BODY SHOP - FROSTED PLUM SUGER SCRUB
Podczas po świątecznych wyprzedaży dorwałam peeling z The Body Shop i zapachu śliwki. Uwielbiam peelingi z tej firmy, zwłaszcza te cukrowo - solne, mocno złuszczające także i ten już lubię. No i ten zapach... bardzo świeży i delikatny, mimo że jest to kolekcja świąteczna. Teraz można dorwać go za 45 zł, co nie jest i tak małą kwotą. Z doświadczenia wiem że będzie wydajny i starczy na długi czas także jak dla mnie warto.
4.) SMASHBOX X2
Podczas wyprzedaży w Sephorze skusiłam się na dwa produkty. Pierwszym jest Smashbox PhotoFinish Dark Spot Correcting , czyli nic jednego baza ze słynnej serii photofinish, ta wyrównuje koloryt i dodatkowo ma pomóc maskować wągry i drobne zmarszczki. Użyłam kilka razy, coś co na pewno zauważyłam to to, że przedłuża trwałość makijażu i dzięki niej podkład lepiej wygląda. Na głębszą ocenę potrzebuję kilku tygodni, aby przetestować ją pod każdym kątem.
Drugim produktem ze Smashbox jest eyeliner Jet Set Eyeliner w odcieniu Deep Black, i jest to lekkie rozczarowanie. On jest po prostu suchy! Po otwarciu nowego opakowania, zabezpieczonego, musiałam dodać duraline z Inglota, aby móc namalować ładną kreskę. Jest trwały i odporny na zmywanie, jednak jak za tą cenę, abym po otwarciu musiała go rozcieńczać?!
4.) MAC COSMETICS FAERIE WHISPERS
Marka MAC wprowadziła nową limitowankę o nawie Faerie Whispers utrzymaną w delikatnej, pastelowej kolorystyce, mocno połyskującej. I ja, która ma słabość do tej firmy polazłam tylko obejrzeć a wyszłam z kilkoma produktami przez co mój portfel zapałał do mnie nienawiścią. Powyżej znajdują się cienie Foiled Eyeshadows w odcieniu Joy Toy i Fairy Land. Mają ciekawą mokro-suchą konsystencje i przepięknie się mienią. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt że się sypią, i nie mam na myśli tu sypania się podczas nakładania. Drobinki które są zanurzone w tych cieniach w ciągu dnia migrują po twarzy i to całej :( Jestem w trakcie szukania sposobu jak je nałożyć aby nie wyglądać za godzinę jak bombka.
W kolekcji są też róże, ja skusiłam się na jasny, pastelowy róż w odcieniu Spellbinder o wykończeniu Satin, a także pędzelek do blendowania cienie o numerze 221. Drobny idealny do małych oczy lub precyzyjnych prac. Miałam też ochotę na rozświetlacz z tej limitowanki, alby był wyprzedany :( Dlatego wzięłam Mineralize Skinfinish Soft&Gentle, bo i tak długo się nad nim zastanawiałam :D
To tyle, jeżeli chodzi o haul, trochę tych produktów kupiłam, i mam nadzieję że będą mi się dobrze sprawdzać. Postaram się za jakiś czas napisać recenzje produktów ze Smashbox'a i Mac'a. Są to drogie marki więc myślę że warto byłoby poinformować was czy są warte swoich zawrotnych cen. W powyższych opisach przedstawiłam wam moje pierwsze wrażenia, zobaczymy co będzie dalej :)
Teraz się żegnam.
Do następnego.









